Ads 468x60px

16.11.2012

Recenzja gry The Suffering, czyli czujemy cierpienie!


Ciężko jest spotkać oryginalną grę. Jeszcze ciężej jest trafić na oryginalną grę z dobrą fabułą. A szczytem powodzenia jest trafić na grę oryginalną, z miodną fabułą, wyśmienitym klimatem i dobrą mechaniką. Cóż, najwyraźniej byłem szczęściarzem, bo The Suffering zalicza się do tej ostatniej kategorii.

Skazany na śmierć…




Akcja tytułowego Cierpienia rozpoczyna się w więzieniu Abbot, gdzie poznajemy głównego bohatera, którego losami to będziemy kierować podczas zabawy. Torque – bo tak nazywa się bohater – został skazany na karę śmierci za zabicie żony i dwójki dzieci. On sam natomiast twierdzi, że nic nie pamięta. Pobyt w Abbot okazuje się jednak krótszy niż ktokolwiek by przypuszczał – okazuje się bowiem, że kontrolę nad zakładem przejmują przerażające istoty, nie wiadomo kim (a raczej czym) są, ani skąd pochodzą. Wiadome jest jedno – każdy musi ratować własny tyłek. I tutaj rozpoczyna się niesamowita przygoda pełna niedopowiedzeń, domysłów i… rzeźni.

Mogę pokusić się o stwierdzenie, że Torque jest jedną z najoryginalniejszych postaci, z jaką miałem do czynienia w grach komputerowych. Wraz z rozwojem wydarzeń poznajemy jego mroczną przeszłość, bohater ma wizje, omamy, które w przemyślany sposób raz wyjaśniają jego historię, a raz komplikują. Wszystko jest opowiedziane w taki sposób, aby gracz do samego końca nie wiedział, czy Torque jest winny swoich czynów, czy też nie.




Heaven or Hell…

The Suffering pozostawia swobodę graczowi względem postaci. Sami decydujemy jaką drogą podążymy, do wyboru mamy trzy klasyczne ścieżki: dobra, zła i neutralności. Droga jaką obierzemy zależy tylko i wyłącznie od nas, możemy albo pomagać napotkanym osobom, albo też z miejsca je zabijać. O tym, jak bardzo jesteśmy źli bądź dobrzy informuje nas rodzinna fotografia – im bardziej jest poplamiona krwią, tym więcej złych uczynków mamy na swoim koncie. Nie da się ukryć, że bycie neutralnym jest zadaniem najtrudniejszym – wtedy trzeba kombinować jak zbalansować swoje uczynki. Dlaczego to jest ważne? Ano dlatego, że w zależności jaką ścieżkę obierzemy, takie zakończenie gry ujrzymy. W sumie The Suffering ma trzy różne zakończenia.


Toporkiem po łbie…
Sam Torque jest bohaterem na tyle sugestywnym, że gracz bardzo szybko potrafi wczuć się w jego rolę i za wszelką cenę będzie walczył o przetrwanie oraz odbędzie podróż w głąb siebie. Cała wyspa, po której będziemy się poruszali naszpikowana jest kreaturami rodem z dreszczowców. W walce z nimi pomoże nam szereg broni, począwszy od ręcznej kosy i toporka strażackiego po strzelby i rewolwery oraz broń miotaną, taką jak granaty odłamkowe, koktajle mołotowa czy kostki trotylu. Torque ma także unikalną zdolność – gdy jego specjalny pasek szału wypełni się całkowicie, bohater może przekształcić się w siejącą zniszczenie bestię, która jednym ciosem potrafi powalić naprawdę silnych wrogów. Należy jednak bardzo uważać, bowiem gdy pasek całkowicie zniknie, gracz traci zdrowie i wtedy trzeba jak najszybciej z powrotem wrócić do formy Torque’a. Niekiedy przyjdzie nam eksterminacja większej liczby przeciwników, wtedy do dyspozycji mamy działko stacjonarne, które idealnie spełni swoje zadanie. Niestety, czasami większa ilość wrogów do likwidacji pojawia się nader często co w konsekwencji powoduje wręcz irytację.






Klimat w The Suffering dosłownie wylewa się zza monitora. Lokacje wykonane są bardzo szczegółowo, detale cieszą oczy. Design maszkar, jakie napotkamy podczas przygody zasługuje na wielkie uznanie – kreatury są wykonane bardzo pomysłowo i z polotem, nie mamy do czynienia ze standardami, do jakich przyzwyczaiły nas inne tego typu produkcje. Po prostu jest to świat bólu i cierpienia, a sposób wykreowania przeciwników idealnie to obrazuje. W grze panuje ciemna kolorystyka, dlatego bez latarki ani rusz. Dzięki temu gracz od pierwszych sekund czuje atmosferę wiecznego zagrożenia i zaszczucia.

Dobrego klimatu nie udałoby się zbudować także bez odpowiedniej oprawy audio. Tutaj twórcom należy się kolejny plus. Grając na słuchawkach dźwięk perfekcyjnie spełniał swoją rolę – potęgował niepokój i niepewność. Wszystko tworzy naprawdę sugestywną całość, czasami miałem ochotę uciec jak najdalej z danego pomieszczenia, gdyż miałem wrażenie, że zaraz wydarzy się coś niedobrego, natomiast krótkie migawki, jakie Torque miewa przed oczami potrafią momentami wprawić gracza w osłupienie. Są to smaczki, które w tej produkcji widzi się bardzo często i również dzięki nim rośnie chęć kompletnego przejścia gry.

The Suffering jest pozycją szalenie grywalną i mimo moich usilnych starań, trudno jest jej coś sensownego zarzucić. Bezpretensjonalnie jest to gra oryginalna, z masą drobnostek, które potęgują w graczu chęć poznawania fabuły oraz świata. Cztery poziomy trudności do wyboru oraz trzy możliwe zakończenia aż proszą się, aby zagrać w tę grę jeszcze raz. Z czystym sumieniem wystawiam grze soczyste dziewięć oczek.

  • + Niesamowity klimat!
  • + Masa drobnych smaczków
  • + Wciągająca fabuła
  • + Design poziomów
  • + Niskie wymagania sprzętowe

  • - Czasem zbyt wiele krwawej jatki

OCENA
9









16 - ilość komentarzy:

  1. Anonimowy21:23

    Fajnie, ze odswiezasz tez starsze hity. Warto wrócić do The Suffering.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gam3rXXD22:15

    Kiedyś kupiłem w jakiejś taniej serii, sequel był w zestawie, ale gorszy od jedynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy17:20

      Gorszy? Sequel był beznadzieny...

      Usuń
    2. Lester19:56

      Bez przesady, nie było aż tak źle :)

      Usuń
  3. Lester23:45

    To co mnie najbardziej urzeklo w tej grze to swietny klimat. Sorry za brak poslkich znakow, ale pisze zza granicy :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fonter01:49

    Gra mnie do siebie nie przekonała jakoś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kratos12:44

      Mnie pcozątkowo też, ale warto dać jej kolejną szansę :)

      Usuń
  5. Lilimka15:18

    Jeszcze nie miałam okazji zagrać, ale jak będę miała okazję to z pewnością to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. WaterGolem21:30

    Faubuła jest swietna, ale sterowanie skopane :/

    OdpowiedzUsuń
  7. LiarOfDragon10:34

    Nie lubię takich gier z ciężkim klimatem... Jak te stworki z ostrzami zamiast kończyn sunęły nimi po ziemi, normalnie odstawałem ataków paniki xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam z serii eXtra Gra i potwierdzam - świetna produkcja. Czekam na recenzję "dwójki". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przyszłości takowa z pewnością się pojawi :)

      Usuń
  9. Anonimowy20:20

    No grafa mocno się zestarzała i cięzko na nia patrzeć bez skrzywienia...

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekamy na recenzje dwójki!!

    OdpowiedzUsuń