Zazwyczaj przychodzi mi chwalić
produkcje niezależne za ciekawe pomysły lub sprawne wykorzystanie
już istniejących, intrygującą oprawę graficzną, wciągający
gameplay, niezłą ścieżkę dźwiękową... Niestety, w przypadku
Primal Fears ciężko mi będzie silić się na dobre słowo. Dzieło
niemieckiego studia DnS Development zawodzi na wielu płaszczyznach.
NA OWADY NIE MA RADY
Rzecz dzieje się po katastrofie
ekologicznej, kiedy to nastąpił wyciek bardzo niebezpiecznych
chemikaliów. Świat został wywrócony do góry nogami, ludzie
zaczęli mutować, owady urosły do niebotycznych rozmiarów i
zaczęły rozmnażać się w zastraszająco szybkim tempie. Brzmi
banalnie? W istocie, taka właśnie jest opowieść zawarta w Primal
Fears. Jej kolejne szczegóły poznajemy dzięki rozrzuconym po
planszach kawałkach gazet z artykułami. Fabularna sztampa
skutecznie zniechęca do śledzenia historii.
Całość rozgrywa się na siedmiu
poziomach. Standardowo, aby rozpocząć kolejny, uprzednio musimy
przejść poprzednie plansze. Mamy tutaj między innymi szpital,
komendę policji i przedmieścia. Każdy level został odpowiednio
zaprojektowany – zdewastowana okolica, płonące samochody,
zaśmiecone ulice... Scenerie rodem z najgorszych koszmarów całkiem
nieźle oddają klimat produkcji.
STRZELIĆ SAMOBÓJA...
Nasze poczynania obserwujemy z rzutu
izomerycznego. Gameplay opiera się na strzelaniu, ulepszaniu broni i
szukaniu kolejnych stron gazet z zarysowaną fabułą. Samo
eksterminowanie potworów nie daje większej frajdy, a to za sprawą
kilku irytujących rozwiązań. Po pierwsze – poziom trudności,
nawet na easy, jest mocno przesadzony, przez co już w pierwszym
etapie gracz nie nadąża nad napływającymi falami wrogów i szybko
kończy mu się amunicja. A to oznacza pewny zgon. Po drugie –
pewne przedmioty można przesuwać. Nie byłoby w tym nic złego
gdyby nie fakt, że oponenci także mogą je przemieścić (i to nie
z premedytacją...), co gorsza, stwór który szarżuje na nas
pchając zwykły karton, nie otrzymuje obrażeń od naszych pocisków,
gdyż broń nie penetruje przeszkód. Ponadto fizyka w recenzowanej
produkcji jest koszmarna!
Bronie możemy zakupić oraz ulepszyć
w specjalnym kiosku. Problem w tym, że nawet maksymalnie ulepszona
pukawka nie daje nam zbytniej przewagi w starciu z przeciwnikami.
Niby zwiększamy obrażenia i pojemność magazynka, ale działanie
upgrade'ów jest zbyt symboliczne i naprawdę ciężko uznać
wymaksowaną broń za naprawdę skuteczną. Samych pukawek jest sporo
rodzajów – od karabinów i shotgunów, po wyrzutnie rakiet i
miotacze płomieni.
Interakcja z przedmiotami jest znikoma.
Od czasu do czasu zdarzy nam się podnieść gazetę, tudzież
apteczkę lub pieniądze. Wszystko opiera się a tym, by przeć do
przodu i zabijać kolejne maszkary. Nie oczekuję głębi od tego
typu produkcji, ale poszczególne aspekty są tak źle zrealizowane,
że po prostu odechciewa się grać, nawet na najłatwiejszym
poziomie trudności.
ŚWIŃSKI INTERES
Grafika, jak na produkcję niezależną,
jest przyzwoita, lecz z pewnością nie zachwyca. Rzadko zdarza mi
się narzekać na odgłosy środowiska, ale w przypadku Primal Fears
muszę zrobić wyjątek. O ile wybuchające beczki i wystrzały
brzmią w porządku, to już dźwięki wydawane przez oponentów są
co najmniej dziwne. Nie wiem, czym twórcy kierowali się przy ich
doborze, ale skrzydlaty stwór kwiczący jak zarzynana świnia to
dość kiepskie zestawienie. Ponadto zdarzają się wpadki – na
przykład podczas śmierci męskiej postaci słychać jęk jego
damskiej odpowiedniczki.
Ogólnie rzecz biorąc nie polecam
Primal Fears, to pieniądze wyrzucone w błoto. Owszem, jeśli
lubujesz się w grach, których poziom trudności polega na
niedostatku amunicji przy jednoczesnej nadwyżce wrogów, ten tytuł
może cię zadowolić. Resztę graczy z pewnością jedynie
sfrustruje. Nieciekawa fabuła, żenująca fizyka i wpadki natury
technicznej skutecznie zniechęcają do gry. Naprawdę szkoda.
Plusy
Klimat
Od biedy można pograć...
Minusy
Kiepska fabuła
Poziom trudności
Wpadki natury technicznej
Żenująca fizyka
Grę do recenzji dostarczył producent - DnS Development




Jest tyle bliźniaczo podobnych gier, że nie ma sensu marnować czasu na ich kiepski klon.
OdpowiedzUsuńSzkoda czasu i pieniędzy...
OdpowiedzUsuńZdecydowanie nie warto, niestety posiadame tę grę i mocno się rozczarowałem. Przede wszystkim zawodzi notoryczny brak amunicji, strzelisz kilka razy i musisz uciekać przed całymi stadami potworów :/
OdpowiedzUsuńMnie gra się względnie podobała, ale rozumiem, ze recenzent musi brać pod uwagę więcej czynników i stąd taka ocena.
OdpowiedzUsuńhttp://people-ft-games.blogspot.com - zobacz ;)
OdpowiedzUsuń