Ads 468x60px

7.01.2013

MusicCorner: Lind Erebros, czyli wirtuoz błękitnego nieba!

"Witaj, nieznajomy! Jestem Lind, bard pochodzący z magicznej krainy, skąd mogą przybywać marzenia. Podczas długich przechadzek widziałem wiele wspaniałych miejsc: tajemnicze doliny, zachmurzone szczyty, niekończące się zielone pola i dzikie stepy. Widziałem różnych ludzi: wesołych i smutnych, szlachetnych i przebiegłych, silnych i słabych..."

Tymi słowami Lind Erebros wita wszystkich odwiedzających jego stronę internetową. Zawsze, gdy słuchałem jego utworów wyobrażałem go sobie jako mężczyznę z długą brodą stojącego przed orkiestrą, rytmicznie wymachującego rękoma... 

Z pieśni tego artysty bije niesamowita dojrzałość dźwięku i kompozycji, tymczasem bohater tego artykułu jest młodym, pełnym energii człowiekiem potrafiącym wywrzeć na słuchaczu kolosalne wrażenie. Już sam opis powitalny pokazuje nam, jak wiele serca poświęca własnej twórczości, z kim, a raczej z czym się utożsamia podczas komponowania kolejnych dzieł. 

To, co najbardziej zaskakuje jest perfekcyjne wręcz wyczucie sytuacji i motywu przewodniego. Kiedy gracz znajduje się w naszpikowanej wrogami jaskini słyszy niskie, niepokojące tony. Gdy przemierza trawiaste polany i kwieciste wzgórza, jest raczony dynamiczną, pełną radości melodią, zaś gdy znajduje się na polu bitwy, bębny i trąby sprawnie zagrzewają go do boju. Można rzec, iż każdy kompozytor muzyki do gier czy filmów taką umiejętność posiada. Lecz naprawdę niewielu potrafi zrobić użytek z klasycznych instrumentów w tak genialny sposób, w jaki robi to Erebros

Ci, którzy mieli okazję spędzić nieco czasu przy grach z serii King's Bounty (pomijając pierwszą wersję z lat osiemdziesiątych), z pewnością znają takie utwory jak Under The Shadow of an Oak, Glory Ride, czy też Hammer of Chaos. Może nie z nazwy, jednak z pewnością mają je w pamięci. Takiej klasy kompozycje nie pozwalają o sobie zapomnieć - wzruszające, przejmujące, perfekcyjne... Zastanawiam się, ile klimatu straciłaby seria, gdyby Lind nie zabrał się za tworzenie soundtracku do nich? Rosja pełna jest wybitnych talentów jeśli chodzi o muzykę tego typu, jednak czy ktoś byłby w stanie dorównać młodemu mistrzowi? 

Zachęcam do odwiedzenia poniższych linków, wszyscy fani doskonałej muzyki oraz gry znajdą coś dla siebie.


Recenzja gry Academagia: The Making of Mages, czyli czarujemy w bólu!



Na hasło „Harry Potter” mój umysł reaguje mentalną wysypką. Temat magii i czarodziejstwa nigdy mnie nie pociągał, a pomysł na stworzenie jakiejkolwiek historii, w której prym wiedzie wątek szkoły czaroznawstwa i perypetie jego uczniów rzadko bywa pociągający. Z Academagią mam ten problem, że trudno mi określić czym ów twór jest. Mniejsza o to, że wynudziłem się przy nim za wszystkie czasy…



MAGIA, RÓŻDŻKI I INNE PIERDOŁY

The Making of Mages jest grą tekstową, w której nie ujrzymy nic oprócz tony literek. Cała zabawa polega na wykreowaniu własnej, unikalnej historii. Brzmi nieźle, prawda? Niestety, ogrom wszelkich opcji i możliwości jest tak przytłaczający, że początkowo nie miałem zielonego pojęcia od czego zacząć. Zewsząd zostałem bezczelnie zaatakowany literkami, parametrami, umiejętnościami, wydarzeniami i Bóg jeden wie czym jeszcze. Sprawę pogarsza fakt, że gra nawet nie stara się wyjaśnić co, jak i dlaczego. Gdybym nie musiał recenzować tej produkcji, już po pięciu minutach rzuciłbym ją w kąt.





Gdy już powoli udało mi się ogarnąć niezbyt intuicyjny interfejs i domyśliłem się co do czego służy, nadszedł czas na zaplanowanie studenckiego terminarza. Każdego dnia tygodnia mamy możliwość wybrania trzech działań, które dostosowujemy do własnego „widzimisię” – możemy pójść na zajęcia z konkretnego przedmiotu, odwiedzić znajomych, popracować nad parametrami postaci, pospacerować po dziedzińcu, zwiedzić różnorakie miejsca i budowle… Rety, czego tu nie ma! Każde nasze działanie niesie ze sobą jakieś konsekwencje – czasem otrzymujemy wzrost statystyk, niekiedy notujemy ich spadek, nabywamy nowe umiejętności, poprawiamy relacje z rówieśnikami lub po prostu nie dzieje się nic. Niektóre akcje determinują losowe wydarzenia np. podczas przechadzki po parku spotykamy nielubianą koleżankę, która wpadła w tarapaty. My musimy zdecydować, czy jej pomożemy, czy też kompletnie zignorujemy sytuację. Nasz późniejszy wybór spowoduje konkretną reakcję, przykładowo – koleżanka zmieni do nas nastawienie, współczynniki postaci ulegną zmianie, w naszym ekwipunku pojawi się nowy przedmiot, itd. Academagia wiele traci na tym, że od razu rzuca nas na głęboką wodę. Gdyby poszczególne działania był dostępne wraz z postępem w rozgrywce, produkcja od razu stałaby się przyjaźniejsza dla gracza. Mając do dyspozycji tak potężne możliwości, w których za Chiny nie idzie się połapać bez wielogodzinnego ich przyswajania, toniemy w morzu dezorientacji.


EXPECTO PATRONUM?

Samo czytanie tekstów jest bardzo kłopotliwe z kilku względów. Niekiedy ich obszerność jest zdecydowanie przesadzona – zanotowałem kilka wydarzeń mających po dziesięć stron bitego tekstu! W połowie trzeciej strony miałem najzwyczajniej w świecie dość, tym bardziej, że te historyjki bywają naiwne i do miana dzieł literackich jest im bardzo daleko. Drugim utrudnieniem jest skandalicznie mała wielkość liter. Co gorsza, rozdzielczości w żaden sposób nie da się zmienić w grze, co skutkuje dotkliwym oczopląsem już po półgodzinnej sesji. Brak polskiej wersji językowej z pewnością odepchnie rodaków do sięgnięcia po ten tytuł. Nawet osoby w znacznym stopniu obeznane z językiem angielskim mogą mieć problemy ze zrozumieniem niektórych wyrażeń i zwrotów. Sam nie raz przepraszałem mój słownik, lecz przy takiej ilości tekstu nie jest to nic dziwnego. Jeśli ktokolwiek porwie się na stworzenie polonizacji tego tytułu, będę go wielbił i wychwalał pod niebiosa.



O grafice nie można napisać zbyt wiele. Wszystko dzieje się na statycznych planszach zmieniających się zależnie od sytuacji. Spodobała mi się trafnie dobrana kolorystyka okien – brązy i różne walory błękitu całkiem nieźle ze sobą współgrają. Zaintrygowała mnie muzyka – nieco orkiestrowe nuty budują ciekawy klimat, choć niektórych z pewnością przytłoczą te wszystkie trąby i skrzypce. Przyznam szczerze, że jest mi żal Academagii, bo jest to pozycja z potężnym potencjałem, który został skutecznie zmarnowany przez wrzucenie wszystkiego naraz do jednego wora. Rzadko się zdarza, że podczas wystawiania oceny jest mi najbardziej w świecie przykro, ale daję dwóję na zachętę. Mam nadzieję, że twórcy pójdą po rozum do głowy i sprawią, że The Making of Mages stanie się przyjazne dla każdego gracza, również cenowo, bo jak na razie te 25 dolarów to jakaś koszmarna pomyłka.


Plusy
 Sposobność do stworzenia własnej historii
 Ogrom możliwości...
                                                                             
Minusy
 ...które przytłaczają
 Nieczytelna i nieprzyjazna dla gracza
 Nuda, monotonia, zmarnowany potencjał
 Cena z kosmosu

4.01.2013

TOP GRA: The Critter Chronicles!

Po sukcesie The Book of Unwritten Tales wydanie kolejnej części było tylko kwestią czasu. Już 13 stycznia za sprawą firmy IQ Publishing na polskim rynku ukaże się prequel ten rewelacyjnej przygodówki!

The Critter Chronicles to prequel do The Book of Unwritten Tales, najlepszej gry przygodowej ostatnich czasów. Wydana w październiku pierwsza część wciągających po uszy przygód 4 bohaterów w świecie Aventasii została niezwykle ciepło przyjęta przez graczy i media branżowe. Zrecenzowana przez ponad 50 serwisów w Polsce, otrzymała wyjątkowo wysokie noty a średnia wszystkich polskich recenzji przekroczyła rekordowy poziom 90%! Tym samym gra trafiła do panteonu najlepszych gier przygodowych. Bezspornie, The Book of Unwritten Tales w edycji standardowej lub Edycji Kolekcjonerskiej (z dodatkową płyta audio z soundtrackiem, filmem making of, 48 stronicową książeczką ilustrująca proces powstawania gry oraz 2 widokówkami z gry) to prawdziwa gratka dla fanów za niewygórowaną cenę.

The Critter Chronicles, podobnie jak pierwsza część opowieści, bazuje na modelu point & click. To czym wyróżnia się wśród innych gier jest niepowtarzalna, wszechobecna zabawna, humorystyczna konwencja odwołująca się popkultury - popularnych filmów, książek, gier. Pastisz, satyra i unikalny dowcip towarzyszą bohaterom gry na każdym kroku!

W grze przeniesiemy się w świat Aventasii, znanej z The Book of Unwritten Tales. Wraz z Nate’em Bonnetem, awanturnikiem i dzielnym podróżnikiem oraz Zwierzakiem, zabawnym, kudłatym stworem, zwiedzimy przepiękną, baśniową krainę – od Północnych Krain do Wieży Maga w Kamieniu Morskim.

  • Poznaj bohaterów Avantasii sprzed wydarzeń przedstawionych w The Book of Unwritten Tales.
  • Graj jako Nate lub Zwierzak. Któremu z nich poświęcić więcej czasu?
  • Poznaj nowych mieszkańców Avantasii np. Petrę, aktywistkę walczącą o prawa zwierząt lub schizofrenicznego Yeti… i mnóstwo nowych krewnych Zwierzaka!
  • Wybierz swój własny poziom trudności – normalny (dla początkujących) lub trudny (dla „wyjadaczy” przygodówek).
  • Wpadnij po uszy w ekscytujący świat przygotowany w wysokiej rozdzielczości, z zaawansowanymi animacjami i klimatycznymi efektami dźwiękowymi.
  • …i zarezerwuj aż 10 -12 godzin na tę niepowtarzalną przygodówkę!