SIEKIERA, MOTYKA, KROWA...
To co odróżnia FF od chociażby Agrar Simulator 2011 to przede wszystkim realia. Akcja gry ma miejsce na gospodarstwie rolnym XIX wieku. Jako że nie mamy do dyspozycji niebotycznych hektarów ziemi do uprawy i zarządzania, wszelkie maszyny rolnicze są nam kompletnie zbędne. Wszystko wykonujemy naszymi strudzonymi rękami – poczynając od sadzenia drzew, orania, budowania zagród i oporządzania zwierząt, na zbieraniu owoców kończąc. Swoją powierzchnię rolną możemy zwiększać (oczywiście z pewnymi ograniczeniami) poprzez karczowanie lasów i usuwanie zbędnych kamieni.
Jak sama nazwa wskazuje, nasz biznes polega na prowadzeniu rodzinnej farmy, stąd też pojawiły się podstawowe simsopodobne rozwiązania. Mamy swój własny wiejski dom, który możemy rozbudować za odpowiednią sumę pieniędzy stwarzając tym samym miejsce dla nowych członków rodziny. Warto ją powiększać, bowiem gwarantuje to kolejną, darmową parę rąk do ciężkiej pracy. Oczywiście możemy zatrudnić sezonowych robotników, jednak trzeba im na dzień dobry wypłacić pensję. Ponadto ich kwalifikacje pozostawiają wiele do życzenia.
Każda postać, zarówno członek rodziny, jak i robotnik sezonowy, ma określone cechy: siłę, zręczność, witalność i morale. Mogą one być tymczasowo zmienione poprzez zjedzenie określonej potrawy lub zaspokojenie potrzeby odpoczynku. W przypadku punktów morale, szybko można je zwiększyć dzięki upiększaniu naszego gospodarstwa – sadzenie kwiatów i stawianie różnorodnych figurek jest doskonałą metodą na pocieszenie naszych podopiecznych. Najważniejsze są jednak kwalifikacje pracowników – każda czynność przydatna w pracy jest oznaczona stopniem umiejętności. Im większy ów stopień, tym szybciej i efektywniej skończymy naszą pracę. Jest to bardzo ważne ze względu na to, że wykwalifikowana osoba jest w stanie chociażby podnieść jakość gleby (która z czasem traci na swojej żyzności), a co za tym idzie, zwiększa się ilość cennych plonów. Jeśli wystarczająco często wykonujemy jakąś czynność, punkty umiejętności się zwiększają. Te banalnie proste mechanizmy RPG absolutnie pasują do całości gameplayu. Na ilość i jakość zbiorów ma wpływ kilka czynników – prócz wspomnianych już kwalifikacji siły roboczej i jakości gleby, dużą rolę odgrywa pogoda. Na nią nie mamy jednak wpływu i w czasie zbyt obfitych opadów deszczu musimy pogodzić się z nieco mniejszymi plonami.
JAK W PORACH ROKU VIVALDIEGO...
Wszystko odbywa się w czasie dwóch pór roku. Wiosną musimy posadzić nasze rośliny na grządkach, podlać je oraz przyciąć drzewka. Latem następuje etap zbiorów – kolekcjonujemy warzywa, owoce z drzew i krzewów oraz uprawy z pól, które automatycznie zostają sprzedane. Na tym jednak letnia praca się nie kończy, gdyż po zbiorach trzeba wszystko doprowadzić do porządku. Pola wymagają ponownego zaorania, a grządki wypielenia. Potem wszystko zaczyna się od początku, jednak z tą różnicą, że możemy cieszyć się zwiększoną zawartością portfela. Nie pozostaje nic innego, jak wdrożenie w życie nowych inwestycji.
Bardzo opłacalna jest hodowla zwierząt. Co prawda, to przedsięwzięcie do tanich nie należy, ale po kilku latach zwraca się z nawiązką. Dokupując byka do pary z krową możemy mieć gwarancję, że za rok ujrzymy słodkiego cielaka. Ten po pewnym czasie stanie się już „pełnoprawną” mućką, którą możemy sprzedać za dość sporą sumę pieniędzy. Zwierząt do wyboru jest sporo – samych krów są trzy gatunki, oprócz nich jesteśmy w stanie podjąć się hodowli owiec lub koni. Podobnie wygląda sprawa z wszelkimi uprawami – warzyw do sadzenia jest niemało, a każda ma inne wymagania co do pogody i jakości gleby. Co ciekawe, wszystkie opcje odblokowujemy po zdobyciu określonej rangi (coś na wzór hitu z facebooka, FarmVille). Doświadczenia przybywa nam po wykonaniu każdej czynności wymagającej pracy oraz za wykonywanie zadań.
W trybie kampanii będziemy mieli do wykonania kilkanaście misji na określonych terenach – nizinach, wyżynach oraz w krajobrazie dworskim. Pierwsze plansze są proste i szybko można się z nimi uwinąć, później już musimy poświęcić nieco czasu, aby wykonać wszystkie trzy wytyczne (choć obligatoryjne jest tylko jedno). Warto jednak zadbać o to, aby wykonać każdy dostępny quest, bo jak wiadomo, doświadczenia i kasy nigdy za wiele. Prócz kampanii możemy także zabawić się w trybie gry swobodnej, czyli niczym nieskrępowanej rozgrywce, w której sami możemy sobie ustalić parametry plansz. Obecność tej formy gry ratuje nieco żywotność produkcji, zwłaszcza że kampania jest dość krótka. Graficznie Family Farm nie powala i nasze oczy nie zostaną uraczone toną fajerwerków. Z drugiej strony, oprawa jest naprawdę urocza i szybko przestaje się marzyć o dynamicznym oświetleniu, głębokich jak dwa jeziora cieniach i perfekcyjnym wygładzaniu krawędzi. Pod względem muzycznym produkcja także nie powala – farmerskie plumkanie pojawia się jedynie w menu i kluczowych momentach w danym roku. Naprawdę szkoda, że podczas prac polowych jedynymi dźwiękami jakie nam towarzyszą są jęki i stęki strudzonych robotników. Interfejs jest jasny i przejrzysty, intuicyjność jest jego bardzo mocnym atutem. Twórcy polegli jedynie na niedopracowanej interakcji z otoczeniem, czasami trzeba się ostro namęczyć, żeby kliknąć interesujący nas obiekt. Często strefa interakcji znajduje się obok niego, co jest po prostu głupie.
Family Farm to zdecydowanie najlepsza produkcja o tematyce rolniczej, w jaką miałem okazję kiedykolwiek zagrać. To pozycja z przymrużeniem oka, urocza i dająca mnóstwo satysfakcji. Wszelkie Symulatory Farmy po prostu nie dorastają jej do pięt. FF nie jest zbędnie przekombinowana, ale też nie cierpi na syndrom nadmiernego uproszczenia. Polecam, nawet za te 50 złotych, jakie IQ Publishing sobie życzy za tę produkcję. Naprawdę warto.
- + Lekka i przyjemna
- + Wciąga
- + Elementy RPG
- + Ogólny wyraz
- + Niskie wymagania sprzętowe
- - Problemy z interakcją
- - Muzyka mogłaby częściej się pojawiać
OCENA
7
7


O kurczę, taka wysoka ocena dla symulatora? Aż muszę obczaić ;)
OdpowiedzUsuńTja... każdy symulator to chłam!
OdpowiedzUsuń