Ads 468x60px

9.09.2012

Recenzja gry Kaptain Brawe: A Brave New World, czyli ratujemy galaktykę przed zagładą!

Klasyczne przygodówki typu point&click mają się naprawdę dobrze. Gracze narzekają, że ostatnimi czasy mało oldskulowych pozycji pojawia się na rynku. Okazuje się, że wystarczy jedynie dobrze poszukać, by znaleźć dobrą, grywalną produkcję w staroszkolnym stylu. Kaptain Brawe: A Brawe New World ewidentnie potwierdza tę tezę.

KAPITAN KANCIASTA SZCZĘKA

Akcja przygodówki ma miejsce w alternatywnym świecie, gdzie już w dziewiętnastym wieku ludzkość była w stanie podbijać kosmos za pomocą ultranowoczesnej technologii. Wszystko fajnie, pomysł niezły, realizacja – niekoniecznie. Boli fakt, że szybko zapomina się o idei twórców i ma się wrażenie, że akcja osadzona jest w niczym nie imponującej i intrygującej rzeczywistości. Podczas zabawy animujemy tytułowego Kapitana o imieniu Brawe, którego z miejsca należy pochwalić za charyzmę. Nasz bohater szybko zwęszył spisek i oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie próbował wykazać się niebywałą odwagą – po odebraniu sygnału SOS z sąsiedniej planety przyjmuje na swoje barki misję uratowania wszechświata przed zagładą. Nic innowacyjnego, jednak opowieść może się podobać. Nie można tu zapomnieć o humorystycznych odzywkach naszego dzielnego herosa. Cała gra utrzymana jest w zabawnej konwencji, jednak Brawe bije wszystkich na głowę. Odpowiednie środki i promocja mogłyby sprawić, że Kapitan byłby postacią znaną i rozpoznawaną w świecie wirtualnej rozrywki. Co ciekawe, w pewnym momencie będzie nam dane pokierować także innymi grywalnymi postaciami, jednak nie płakałbym, gdyby ich nie było, bo są najzwyczajniej w świecie miałkie i nudne.

ZAGADKOWO - STANDARDOWO

Cała zabawa polega na wskazywaniu&klikaniu – w końcu to klasyczna przygodówka. Przed rozpoczęciem gry mamy do wyboru dwa poziomy trudności. Pierwszy z nich to Casual, raczej dedykowany dla tych, którzy nie pasjonują się tym specyficznym gatunkiem, a chcą sobie pograć w coś lekkiego. Produkcja sama dobiera potrzebne przedmioty i, mówiąc kolokwialnie, odwala większość roboty za gracza. W księdze zadań, w którym znajdują się opisy questów, zawarte są wytyczne oraz podpowiedzi, które jasno sugerują, co powinniśmy w danej chwili zrobić (ale nie mówią tego wprost). Istnieje też możliwość podświetlenia miejsc, z którymi można wejść w interakcję, co ostatnio jest dość modne w tego typu grach.

Poziom zagadek z początku nie sprawia zawodu, później jednak leci na łeb, na szyję. Ilość przedmiotów i hotspotów sukcesywnie się zmniejsza i niemal wszystko polega na łączeniu i używaniu itemów w przeznaczonych do tego miejscach, a co za tym idzie, metoda prób i błędów może być lekarstwem na wszystko. Kilka zagadek logicznych (naliczyłem raptem cztery) nie rekompensuje schematyczności rozgrywki.

ROBIONA W POŚPIECHU

Ku mojemu rozczarowaniu Kaptain Barwe ma pokaźną ilość bugów. Niektóre przedmioty można było wielokrotnie podnosić, punkty interakcji potrafiły nieco zmienić położenie, a postać bez żadnych skrupułów zawiesiła się w miejscu. Okazjonalne wyskakiwanie do systemu operacyjnego od zawsze było irytujące. Na szczęście te najbardziej denerwujące błędy zostały wyeliminowane przez poprawki, jakie nanieśli twórcy.


Grafika w grze jest bardzo dobra. Ręcznie rysowane tła robią wrażenie, żywe kolory i kreskówkowa konwencja naprawdę cieszy oko. Wszystko ukazane jest w krzywym zwierciadle, nie ma tu mowy o powadze, co idealnie pasuje do klimatu produkcji. Szkoda, że nie można tego samego powiedzieć o udźwiękowieniu – w grze nie uświadczymy żadnych kwestii mówionych, jednak sama muzyka jest nie tylko znośna, ale też atrakcyjna dla ucha. Trzeba jednak mieć na uwadze, że to niskobudżetowa, niezależna produkcja.

Grę można ukończyć maksymalnie w sześć godzin. Widać, że twórcy spieszyli się podczas tworzenia tytułu. Długość gry jest skandaliczna, co gorsza – wraz z postępami w zabawie objawiają się niedoróbki i uproszczenia. Mimo to Kaptain Barwe: A Brawe New World jest pozycją godną uwagi, choć za dwadzieścia dolarów można mieć masę innych ciekawych przygodówek.

  • + Główny bohater
  • + Humor
  • + Klasyczny point&click - dla weteranów prawdziwa gratka
  • + Bardzo ładna oprawa graficzna
  • + Niskie wymagania sprzętowe
  • - Niedopracowana
  • - Brak udźwiękowienia dialogów
  • - Widać, że robiona w pośpiechu
OCENA
7

2 - ilość komentarzy:

  1. Kupiłem na wyprzedaży na GamersGate. Naprawdę warto!

    OdpowiedzUsuń
  2. kkkkk15:34

    przygodówka jak każda inna...

    OdpowiedzUsuń