Ads 468x60px

21.01.2013

Recenzja gry Dead Pixels, czyli likwidujemy pikselowe zombiaki!


Twórcy niezależni mają tę przewagę nad wielkim studiami, że nad ich głowami nie stoją wydawcy wywierający naciski i kształtujący obraz produktu końcowego. Gry indie przybierają dokładnie taką postać, jaką umyślą sobie ich autorzy. W tym właśnie tkwi ich siła – mimo niewielkich środków i małej ekipy, potrafią stworzyć pozycję grywalną, atrakcyjną i niedrogą. Jak jest w przypadku Dead Pixels? Na te pytanie odpowie Wam poniższa recenzja.

NIEUMARŁYCH ŻYCIA STYL

Gra jest przedstawicielem oldschoolowego spojrzenia na gry akcji z domieszką gatunku RPG. Naszym celem jest głównie eksterminacja zmutowanych zombiaków wszelkiej maści, przy czym postać obserwujemy z boku. CSR Studios przygotowało dla graczy trzy różnorodne pod względem merytorycznym tryby rozgrywki, choć gameplay sprowadza się raczej do tego samego. Ale po kolei.

Pierwszym modułem jest Original Mode, czyli coś na wzór kampanii. Rzecz dzieje się w Ameryce, w 1983 roku z jednej z fabryk wyciekły toksyczne odpady, które zatruły zbiorniki wodne. Ten tragiczny incydent miał fatalne następstwa – zmarli zaczęli wstawać z grobów przy okazji mutując. Ich siła okazała się być tak duża, ze wysłana armia była zmuszona zarządzić odwrót nie mogąc sobie poradzić z naporem kolejnych fal nieumarłych. Na miasto została nałożona kwarantanna, my wcielamy się w jednego z ocalałych, którego zadaniem jest wydostać się z siedliska zła. W zależności od wybranego wcześniej poziomu trudności, przyjdzie nam pokonać określoną ilość plansz (ulic), by osiągnąć cel.



Na każdej mapie mijamy rozmaite budynki, gdzie znajdziemy cenny ekwipunek. Mogą to być bronie, naboje, granaty, apteczki lub towary typu pożywienie czy zwykłe przedmioty. W miejscach oznaczonych zielonymi strzałkami natrafiamy na handlarzy, u których możemy kupić asortyment, sprzedać go lub też dokonać transakcji, dzięki jakiej zwiększymy swoje parametry: zdrowie, siłę obrażeń od broni, szczęście, udźwig itp. Do tych wszystkich zabiegów niezbędne są pieniądze pozyskiwane ze sprzedaży znajdziek, pokonanych wrogów i licznych bonusów.

APOKALIPSA, ODCINEK XXX...

Drugi tryb polega na wykonaniu specjalnej misji – zostajemy wysłani do elektrowni, aby uruchomić system namierzający. Rozgrywka różni się jedynie tym, że po osiągnięciu celu musimy dodatkowo pofatygować się do punktu ewakuacyjnego, gdyż misja niespodziewanie się komplikuje. Nie mamy także dostępu do zwykłych sklepów, miast tego dano nam możliwość zamówienia towarów przez radio i odbioru ich na kolejnych planszach.

Ostatni moduł, zwany Last Stand, zawiera dwa pomniejsze tryby: w Time Attack musimy pokonać sześć coraz to silniejszych fal zombie w jak najkrótszym czasie. Z kolei w Survival, jak sama nazwa wskazuje, naszym zadaniem jest przetrwać jak najwięcej nawałnic potworów. Po skończeniu sesji wyniki są sumowane i porównywane z osiągnięciami graczy z całego świata. Koniecznie trzeba zaznaczyć, że wszystkie tryby gry można przechodzić zarówno samodzielnie, jak i w lokalnej kooperacji.



W RÓŻNORODNOŚCI SIŁA

Czym byłaby efektowna apokalipsa zombie bez odpowiednich pukawek? CSR Studios nie zawiodło i w tym segmencie oddając nam masę sprzętu podzielonego na kilka grup – strzelby, snajperki, karabiny maszynowe, bronie energetyczne, miotacze płomieni, kilka typów granatów... Naprawdę jest w czym wybierać, z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Równie dobrze ma się sprawa z różnorodnością oponentów. Na swojej drodze spotkamy zarówno klasyczne, niezbyt rozgarnięte zombiaki, jak i kreatury poruszające się z zawrotną prędkością, nieumarłych plujących kwasem lub krwią, porośniętych mackami nieboszczyków czy też ich płonące, wytrzymałe wersje. Rzecz jasna oponentów jest zdecydowanie więcej i prezentują wyrównany poziom.

Graficznie, jak sama nazwa wskazuje, tytuł składa się z wyraźnych, kolorowych pikseli. Wielbiciele jakości HD i wieloklatkowych animacji raczej nie zostaną usatysfakcjonowani. Oczywiście, oprawa wizualna ma swój specyficzny urok staroszkolnej rozgrywki. Świetnie prezentuje się ścieżka audio; ośmiobitowe utwory mieszają się z gitarowymi riffami dając naprawdę interesujący efekt. Dźwięki otoczenia i odgłosy wystrzałów jak najbardziej wpisują się w klimat całości.

Dead Pixels to produkcja gwarantująca sporo dobrej zabawy za rozsądną cenę. Proste rozwiązania, możliwość gry ze znajomymi w kooperacji, słodki posmak retro, duże pokłady grywalności – to bez wątpienia największe zalety recenzowanej pozycji. Jeśli chcecie odpocząć nieco od graficznych fajerwerków i wymagających mechanizmów rozgrywki, Dead Pixels jest zdecydowanie dobrym wyborem.

Plusy
 Prosta, lecz nie prostacka
 Wciąga
 Niezłe audio, tryb kooperacji
 Atrakcyjna cena (ok. 12 PLN)
                                                                             
Minusy
 Wtórna i kiepsko poprowadzona fabuła
 Brak innowacji


Produkt do recenzji dostarczył producent - CSR Studios

6 - ilość komentarzy:

  1. QuestER12:20

    Wygląda ciekawie, taki fajny odmóżdżacz na wieczory w ciepłym domku po pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ZodiaCK16:58

    Za 12 złotych to warto się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boster18:08

    Nie słyszałem o tej grze, trzeba będzie kiedyś sprawdzić. W sumie nie trzeba nawet czekać na promocje na Steamie, bo gra sama w sobie jest tania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. aaBB09:22

    Na półgodzinne sesje jak znalazł przerwie między większymi produkcjami. No i ten staroszkolny styl, aż miło sobie poprzypominać stare, dobre czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bajt4Ya09:58

    Podoba mi się ze względu na oldschoolowy wyraz i niezobowiązującą rozgrywkę. Trochę szkoda, że twórcy nie wprowadzili sbyt wiele własnych pomysłów, to kalka starszych, aczkolwiek grywalnych gierek. Niemniej jednak tytuł bawi jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba się zdecyduje na zakup, bo poluje na to już od jakiegoś czasu, ale do tej pory myślałem, żeby poczekać czy nie będzie w jakimś humble bundle... ale, że gra kosztuje około 10zł, to chyba nie ma się co zastanawiać :p

    OdpowiedzUsuń