Popełniłem ogromny błąd zasiadając do Deponii zaraz po ukończeniu dwóch części The Book of Unwritten Tales. Oba tytuły reprezentują gatunek przygodówek point&click z akcentami humorystycznymi. Choć Deponia przegrywa starcie z dziełem KING Art Games, to jednak nie można odmówić jej tytułu naprawdę solidnej produkcji, przy której nie sposób bawić się źle.
ŚMIETNIK, ISTNY ŚMIETNIK...
Tytułowa Deponia jest planetą pełną śmieci. Jej mieszkańcy dryfują w odmętach złomu, niepotrzebnych rupieci i brudu, na dodatek życia nie ułatwiają im niejacy Organoni, którzy bezwzględnie terroryzują obywateli krainy syfem i brudem płynącej. Rufus, główny bohater opowieści, ma dosyć aktualnego życia i postanawia wyrwać się z Deponii, by osiąść w Elizjum – miejscu pełnym dostatku i pięknych krajobrazów. Niestety, każdy jego plan kończy się niepowodzeniem oraz, mniejszymi bądź większymi, problemami zdrowotnymi.
Rufus jest postacią dość oryginalną
i warto poświęcić mu kilka słów. Mieszkańcy Deponii, delikatnie
mówiąc, nie przepadają za nim. Ten fakt nie dziwi, bowiem bohater
jest wredny, egoistyczny, niechlujny, na dodatek śmierdzi od niego
lenistwem na kilometr. Mimo swoich wad, nadal uważa się za lepszego
od reszty i traktuje innych jak skończonych głupców. Los się w
końcu uśmiecha do Rufusa, gdy na swojej drodze spotyka Goal –
piękną dziewczynę z klasą, która zwróciła w głowie
bohaterowi. Na dodatek pochodzi z Elizjum – to idealna okazja, aby
wyrwać się ze śmietniska! Ale czy na pewno?
Postać Rufusa jest przyczyną wielu
przezabawnych, komicznych scen, dzięki którym gracz niejednokrotnie
się uśmiechnie. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że twórcy
w pewnych momentach nieco się zagalopowali. Prowadząc takiego
antypatycznego bohatera, czasem potrafił mnie zirytować swoim
zachowaniem, żeby nie powiedzieć – wzbudził moją niechęć do
siebie. Sam wątek uczuciowy, jaki pojawia się w recenzowanej
produkcji, jest dość miałki, Rufus niby coś czuje do Goal, ale
nie potrafi zdefiniować tego uczucia. Inne postacie biorące udział
w wydarzeniach także zasługują na uwagę, a to za sprawą
świetnych dialogów. Każdy tutaj ma coś ciekawego do powiedzenia.
Nieco rozczarowuje zakończenie, uznałbym je za minus gdyby nie
fakt, że Deponia planowana jest jako trylogia, więc siłą rzeczy
przyjdzie nam poznać dalszy ciąg opowieści.
KLASYCZNY EGOIZM
Twórcy nie silili się na nowatorskie
rozwiązania, Deponia to klasyczna przygodówka point&click, w
której główną rolę odgrywają rozmaite zagadki logiczne. Ich
poziom trudności jest dość nierówny, czasami trafią się
zagwozdki banalne, inne będą wymagać od nas większego wytężenia
szarych komórek. Oprócz tradycyjnych rozwiązań, mamy tutaj także
kilka minigier, lecz mają one charakter nieobligatoryjny i bez
konsekwencji możemy je pominąć. To w zasadzie tyle w kwestii
gameplayu, jak na porządną przygodówkę przystało – trzeba
myśleć.
Graficznie tytuł prezentuje się
ładnie, mamy tu do czynienia z ręcznie rysowanymi tłami i
postaciami. Oprawa znacząco wpływa na klimat produkcji, wszystkie
lokacje są szczegółowe, detale cieszą oczy, a kreskówkowy
charakter całości daje nam do zrozumienia, że twórcy podeszli do
swojego dzieła z dystansem i humorem. Soundtrack stoi na wysokim
poziomie, lecz utworów nieco mało, ich ciągłe zapętlanie może w
końcu wywołać uczucie znużenia .
W ogólnym rozrachunku Deponia to kawał
solidnej przygodówki, którą z czystym sumieniem mogę polecić.
Jeśli macie dość przesłodzonych bohaterów i postaci pełnych
zalet, antypatyczny Rufus z pewnością wzbudzi waszą sympatię.






