Ads 468x60px

22.07.2012

Recenzja gry Emergency 2012, czyli bawimy się w strażaka!

O grach z cyklu Emergency zapewne słyszało niewielu, mimo, że recenzowana pozycja to już piąta produkcja z serii. Tym razem w tytule nie widnieje zwyczajowa liczba sugerująca sequel, twórcy postanowili pokusić się o nieco naukowej fantastyki i zawarli w swoim dziecku nutkę postapokaliptycznej wizji. Od razu zaznaczę, że niekoniecznie wyszło to grze na dobrze.

KONIEC ŚWIATA

Emergency można najprościej opisać jako symulator służb ratunkowych. Naszym zadaniem jest odpowiednie pokierowanie konkretnymi jednostkami powołanymi do odpowiednich celów. Wyznaczone cele misji są na tyle złożone, że przyjdzie nam błyskawicznie przełączać się pomiędzy strażą pożarną, ratownikami medycznymi oraz służbami porządkowymi. Osoby odpowiedzialne za design zadań wyraźnie puściły wodze fantazji, bowiem motywy przewijające się w niektórych misjach są godne niejednej wizji końca naszego wspaniałego globu. Niestety, takie zabiegi wzbudziły we mnie ambiwalentne uczucia, gdyż twórcy nieco przesadzili z dramatyczną otoczką. O ile ugaszenie lasów, które trawią płomienie jest jak najbardziej do przyjęcia, to już rozpędzanie demonstrantów spod zburzonej Wieży Eiffle’a jest wręcz śmieszne.

Dużo lepiej prezentuje się samo prowadzenie misji. Na każdej mapie służby otrzymują nowe umiejętności, których wcześniej nie mogliśmy zastosować (bo były po prostu zbędne). Kiedy już cieszyłem się z ogarnięcia całej sytuacji, zawsze pojawiało się kolejne wyzwanie, dzięki któremu akcja nie zwalniała tempa. Emergency jest produkcją naprawdę wymagającą i gracz momentami musi działać z zawrotną prędkością. Niewykonanie na czas jakiegoś cząstkowego zadania grozi poważnymi konsekwencjami. Najlepiej posłuży nam tutaj przykład spod feralnej Wieży Eiffle’a: jeśli szybko nie uporamy się z demonstrantami, ci zaczną podpalać lasy zwalając nam na głowę masę dodatkowej roboty. Najgorsze jest jednak to, że całą akcję trzeba planować na bieżąco, nie ma chwili na namysł, co bardzo utrudnia zabawę. Czasami błędy kosztują tylko kilka minut dodatkowej gry, niekiedy cała misja może polecieć na łeb, na szyję. Mniej cierpliwi gracze z pewnością szybko się zniechęcą.

KLIK, Klik, klik…

Sprawy nie ułatwia brak jakiegokolwiek zautomatyzowania rozgrywki. Każda jednostka wymaga od nas indywidualnego wydania rozkazu, nie ma mowy, by ratownicy zajęli się kilkoma ofiarami jednocześnie, wszystko trzeba wyklinać pojedynczo. Na dłuższą metę staje się to nie tylko nudne, ale i frustrujące, bowiem nieustannie czujemy, że czas działa na naszą niekorzyść. Nie czepiałbym się tego aspektu tak bardzo, gdyby nie fatalne sterowanie, któremu do intuicyjności bardzo daleko. Żeby rozłożyć głupią blokadę na drodze musiałem się nagimnastykować jak diabli, a czas naglił. Ogólnie do sterowania (choć pozornie nie jest ono skomplikowane) trzeba się przyzwyczaić, jednak nawet po kilku godzinach zabawy miałem z nim niemałe problemy. Nawet aktywna pomoc pojawiająca się w zakładce na górze ekranu nie ułatwia zadania – w końcu wiadomo co i jak trzeba zrobić, a i tak wszystko idzie topornie…


TECHNICZNIE

Grafika w Emergency 2012 bije po oczach brzydotą. Gwoździem do trumny są niektóre efekty wizualne, takie jak rozmycia modeli postaci utrudniające identyfikację konkretnych osób na planszy. Minimapa dostępna w rogu ekranu również nie sprawia wrażenia zbyt intuicyjnej i pomocnej. Lepiej prezentuje się warstwa audio, jednak tylko w kwestii muzyki – utwory są przyjemne i świetnie współgrają z klimatem produkcji. Dużo gorzej jest z odgłosami jednostek, których voice-acting jest płytki i mdły. Lektor przy nich zdaje się dużo bardziej przeżywać katastrofę, niż strażak, którego płomienie smagają po kombinezonie.

Najnowsza odsłona Emergency jest tylko przeciętna. Twórcy przesadzili w niektórych aspektach z fantastyką, rozgrywka jest niekomfortowa i miast zapewnić zabawę, potrafi sfrustrować. Warstwie wizualnej daleko do piękna, a audio zostało skopane przez odgłosy jednostek. Ogólnie: gra może dać trochę frajdy, jednak na dłuższą metę nie wybija się ponad przeciętność. A szkoda, bo mogło być naprawdę ciekawie.

  • + Design zadań
  • + warstwa muzyczna
  • - Za dużo fantastyki
  • - Toporne sterowanie
  • - Brak szczątkowej automatyzacji
  • - Brzydka grafika
  • - Odgłosy jednostek
OCENA
5.5

3 - ilość komentarzy:

  1. Grałem u kumpla. Nie było źle, ale po godzinie miałem w sumie dość xDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Rider15:41

    Odpadłęm dość szybko. Nudna i toporna

    OdpowiedzUsuń
  3. Grałem we wsztskie wersje ale w tą jak pograłem dobre 15 minut to mi sie robio niedobrze.

    OdpowiedzUsuń