Ads 468x60px

13.03.2013

Recenzja gry Tomb Raider, czyli podróżujemy z Larą Croft!


Brudna, zakrwawiona Lara napina cięciwę łuku i posyła strzałę w stronę bezbronnego jelenia. Nie chciała pozbawiać go życia, lecz nie miała wyboru – musiała zdobyć coś do jedzenia. Na wyspie nikt nie serwuje frytek z ketchupem ani steków wołowych. Trzeba zadbać o siebie samemu.

Przyznam szczerze, że bałem się o nowego Tomb Raidera. Bałem się, że cały ten reboot okaże się tylko żerowaniem na znanej marce. Tymczasem w moje ręce trafił produkt niesamowicie grywalny, napakowany akcją, emocjami oraz świetną, trzymającą w napięciu fabułą. Moje obawy, choć uzasadnione, okazały się być niesłuszne. W tym wypadku nie potrafię wyrazić swojego zadowolenia z własnego pesymizmu. Lara Croft powróciła w wielkim stylu, pokazując swoje nowe oblicze.



LARA'S BACK

Obcowanie z rozpikselowaną bohaterką dumnie prężącą swoją kanciastą pierś rozbudziło wyobraźnię graczy. Nieziemskie ewolucje, kilkumetrowe skoki, dwa mocne argumenty w kaburach i ogromna żądza przygód – nic dziwnego, że Lara Croft stała się ikoną gier komputerowych, a ówcześni twórcy Tomb Raidera, duet Core Design i Eidos Interactive, w podzięce za wyciągnięcie ich z ogromnych kłopotów finansowych, zaczęli odcinać kupony od marki. I tak oto mniej więcej co roku ukazywała się nowa część. Po wydaniu Chronicles, postanowiono odświeżyć wizerunek serii. O katastrofę było nietrudno – „szóstka” powstawała dłużej niż poprzednie odsłony cyklu, co dawało nadzieję na otrzymanie oszlifowanego diamentu. Niestety, efekt okazał się zupełnie odwrotny – pamiętny Angel of Darkness został okrzyknięty katastrofą, uznano, że chwała Lary bezpowrotnie przeminęła. Ale czym byłby świat elektronicznej rozrywki bez Lary Croft? Postać takiego formatu nie mogła przecież tak po prostu zniknąć. Z odsieczą przyszło Studio Crystal Dynamics, które z powrotem wzniosło pannę Croft na piedestał za sprawą gry Tomb Raider: Legenda. Potem przyszedł czas swoisty hołd dla znanej archeolog w postaci Anniversary oraz na mały spadek formy (acz moim zdaniem delikatny) – Underworld. Twórcy zdali sobie sprawę, że Lara po raz kolejny potrzebuje jakieś solidnego kopa, aby zadowolić fanów bohaterki, jednocześnie przyciągając nowych graczy. Tak narodziła się koncepcja kompletnego restartu serii. Restartu dość ryzykownego, aczkolwiek, w mojej opinii, bardzo potrzebnego.



Już po kilku godzinach obcowania z nowym Tomb Raiderem wiedziałem, że reboot to najlepsze, co mogło się przydarzyć Larze. Producenci odeszli od koncepcji nadmuchanych piersi i ust, wykreowali całkowicie nowy wygląd panny Croft jako młodej, niedoświadczonej jeszcze poszukiwaczki starożytnych cywilizacji. Tym razem oddano bardzo ludzki charakter Lary – krzyczy, boi się, cierpi z bólu, jest pokryta siniakami i krwawiącymi ranami... Praktycznie przez cały czas przybywa jej blizn, nabywa doświadczenia, uczy się przetrwania. A gracz, razem z nią, przeżywa to, co dzieje się na ekranie. A dzieje się naprawdę dużo, oj dużo!

LOST

Podczas wyprawy archeologicznej, w której udział bierze między innymi Lara, dochodzi do katastrofy – statek Endurance zaatakowany przez potężny sztorm rozbija się na jednej z wysp przy Smoczym Trójkącie. Okazuje się, że na wyspie mają miejsce dziwne wydarzenia, ponadto była ona zamieszkana przez starożytną cywilizację zwaną Yamati, która do dziś stanowi zagadkę dla wszystkich archeologów. Jak to zwykle bywa, miejsce jest swoistą pułapką pozornie bez wyjścia. Dlatego aby uciec, Lara musi nie tylko przetrwać, ale także rozwiązać liczne zagadki kryjące się na wyspie.



Sama Lara na początku jest nieopierzoną jeszcze studentką (choć twórcy nie pozbawili jej najważniejszego atutu – intelektu). Co ciekawe, postacie poboczne również przedstawiono interesująco, mamy tu istną plejadę osobowości – dobrą duszę i przyjaciółkę – Samanthę, napakowanego Irlandczyka, naiwnego i rządnego sensacji Rotha i kilka innych wartych uwagi postaci. Wszyscy bohaterowie zostali wykreowani jak podczas kręcenia dobrego serialu (skojarzenia z hitowym Lost jak najbardziej są tutaj na miejscu). Oczywiście, Lara niejednokrotnie będzie musiała wszystkim ratować tyłki. Problem w tym, że sama niejednokrotnie wpadnie w tarapaty, i to naprawdę niemałe...

Twórcy obiecywali, że nowy Tomb Raider będzie posiadał elementy survivalu. Obietnice te zostały spełnione, lecz raczej nie do końca tak, jak niektórzy myśleli. Lara poluje na zwierzynę, zbiera owoce, za co otrzymuje punkty doświadczenia... i to w zasadzie tyle. Z drugiej strony – osobiście uważam, że czysto survivalowy gameplay nie sprawdziły się w tej produkcji. Same wydarzenia fabularne to wystarczający obóz przetrwania, jaki musi przejść panna Croft.

KILL 'EM ALL!

Tomb Raider to przygodowa gra akcji, na ekranie ciągle coś się dzieje. Reżyseria zasługuje na wielkie uznanie, przerywniki (także te interaktywne) pojawią się bardzo często i wymagają od nas dużej uwagi. W każdej chwili może nas zaatakować mniej lub bardziej wymagająca sekwencja QTE. Mimo mojej całej niechęci do tego typu rozwiązań, tutaj nie tylko mi nie przeszkadzały, ale też sprawiały sporo frajdy. Problem jednak leży w pecetowej wersji – czasami gra nie informuje, jaki klawisz wcisnąć w danym momencie.

Na złowrogiej wyspie nie zabraknie oponentów. A jeśli są wrogowie, muszą znaleźć się także odpowiednie narzędzia eksterminacji. Całkowitą nowością w serii jest łuk, korzystanie z niego daje sporo radochy. Później Croft otrzyma także sposobność do korzystania z czekana, pistoletu, strzelby i karabinu maszynowego. Cały sprzęt możemy ulepszać za pomocą znalezionych surowców. Te pozyskujemy z zabitych wrogów, zwierząt i porozmieszczanych tu i ówdzie skrzyń. Można mieć wrażenie, że bohaterka po pewnym czasie zamienia się w damską wersję Rambo i pruje z karabinu do wszystkiego, co się rusza. Nie jest to jednak wada – to przecież gra akcji. Tym bardziej, że wszystkie elementy gameplayu zostały odpowiednio wyważone i nie mam mowy o znużeniu którymś z nich.



W końcu pokuszono się o wprowadzenie do serii sensownych elementów RPG (te z Angel of Darkness ciężko nazwać sensownymi). Podczas swoich przygód, Lara zdobywa punkty doświadczenia. Po każdym zdobytym poziomie, otrzymujemy punkt do dowolnego (no, prawie) rozdysponowania pomiędzy trzema kategoriami. Są to Łowy, Walka oraz Przetrwanie. Każdy profit daje nam określone bonusy – począwszy od zwiększonych obrażeń i odporności na ból, po wzrost otrzymywanych PD i surowców. Ogólnie rzecz biorąc, przy dokładnej eksploracji, punktów wystarcza na wykup wszystkich umiejętności. Co ciekawe, grę spokojnie można przejść bez jakichkolwiek wspomagaczy tego typu.

GDZIE TEN TOMB RAIDER?

Oczywiście, gra nie mogłaby obejść się bez zagadkowych grobowców i ruin. Tych może nie jest zbyt wiele (podejrzewam, że DLC dodadzą ich znacznie więcej), ale dotarcie do skarbu zawsze wymaga od nas myślenia. Koniecznie trzeba zaznaczyć, że Lara dalej musi wykazać się niebywałą zwinnością, przemieszcza się po krawędziach, skacze z dużych wysokości, wspina się, zjeżdża po linach... Dostęp do wielu miejsc wymaga użycia odpowiednich narzędzi. Aby wejść po stromej ścianie, Lara posiłkuje się czekanem, natomiast by stworzyć most linowy, bohaterka przywiązuje sznur do strzały i posyła ją w odpowiednie miejsce. To wszystko wymaga od nas kombinowania i analizy otoczenia. Pomaga nam w tym instynkt przetrwania, który nie tylko podświetla elementy, z którymi możemy wejść w interakcję, ale także wrogów i zwierzęta do upolowania.

Sama wyspa, po której przyjdzie nam się poruszać, jest otwarta w sposób umowny. O ile główny wątek fabularny jest liniowy i prowadzi nas za rączkę, to już poszczególne lokacje możemy zwiedzać dość swobodnie. Warto to robić, bowiem niektóre grobowce są opcjonalne i ich odnalezienie daje nam sporo punktów doświadczenia. Ponadto wszędzie jest masa „znajdziek” do kolekcjonowania – od dokumentów i geoskrzynek, po różnorodne trofea w postaci starożytnych przedmiotów. Dodatkowo na każdej planszy czekają na nas specjalne wyzwania. Po ukończeniu głównej osi fabuły, mamy szansę swobodnie eksplorować całą wyspę za pośrednictwem opcji szybkiej podróży dostępnej w obozach (są to swoiste bazy wypadowe, tam Lara przedstawia swoje przemyślenia, wykupuje umiejętności i ulepsza sprzęt).



ZAMACH, ROZMACH, AKCJA!

Wyspa jest bogata w szczegóły i detale. Wszędzie pełno jest śladów starożytnej cywilizacji, w oczy rzucają się ogromne posągi i ruiny. Wciąż jednak widać dzicz, jaka panuje w tym miejscu – liczne lasy, klify, wodospady, rzeczki i strumienie, wśród których hasają jelenie i zające. Design lokacji zasługuje na uznanie, bowiem nawet na bardzo wysoko położone punkty orientacyjne Lara może się wspiąć. Miejsc kompletnie niedostępnych jest naprawdę niewiele. Świetnie prezentują się także przestrzenie zamknięte, ze szczególnym uwzględnieniem grobowców – są niesamowicie klimatyczne i pełne smaczków, godnych łupieżcy grobowców.

Graficznie nowy Tomb Raider nie zawodzi – to jedna z najlepiej wyglądających obecnie gier. Na maksymalnych ustawieniach wprost nie sposób oderwać oczu od krajobrazów i licznych detali. Ogień na podpalonym grocie strzały to wprost mistrzowska robota. Przy odpowiedniej karcie graficznej można pokusić się o włączenie modułu TressFX, który w zamierzeniu ma oddawać realistyczną fizykę włosów bohaterki. Owszem, fryzura Lary wygląda znacznie lepiej, jednak moduł ten nie do końca spełnia swoje zadanie i czasami włosy zachowują się po prostu dziwnie. Nie zmienia to jednak faktu, że całość oprawy po prostu imponuje. Równie dobrze wypada ścieżka audio – utwory emanują klimatem, zaś dźwięki otoczenia są sugestywne.

Warto wspomnieć także o polskim dubbingu. O ile miałem pewne obawy co do jego jakości, to teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że polscy aktorzy spisali się na medal. Karolina Gorczyca wcielająca się w główną bohaterkę stanęła na wysokości zadania i idealnie oddała liczne emocje towarzyszące Larze. Nie mam wątpliwości, że usłyszymy ją jeszcze w niejednej polskiej lokalizacji.



TAK ŹLE, I TAK NIEDOBRZE

Seria w końcu doczekała się także trybu multiplayer. Niestety, twórcy nie podołali wyzwaniu i ten moduł zabawy jest daleki od ideału. Niby ma on niemały potencjał, ale zabrakło wielu szlifów – balans broni jest kiepski, map niewiele (choć są solidnie wykonane), ponadto często spotyka się w nim błędy natury technicznej. Mimo to można się trochę przy nim pobawić, jeśli twórcy przyłożą się do tego elementu i wydadzą solidne patche, nie widzę przeszkód, aby zmarnować w multi sporo swojego życia.

W ogólnym rozrachunku najnowszy Tomb Raider to produkt gwarantujący masę doskonałej zabawy. Akcja jest intensywna, fabuła ciekawa, klimat sugestywny, zaś oprawa audio-wideo naprawdę imponuje. Niezmiernie się cieszę, że losy Lary Croft potoczyły się w kierunku kompletnego restartu serii, bo jakość reboota daje nadzieję na jeszcze lepszy sequel. Szczerze mówiąc, stworzenie solidnej kontynuacji będzie dla twórców bardzo trudnym zadaniem, bo poprzeczka powędrowała naprawdę wysoko. Gdyby tylko multi byłoby bardziej dopracowane, nie zastanawiałbym się nad dychą. Z racji, że muszę oceniać produkcję jako całość, muszę odjąć te pół oczka za multi. Polecam najusilniej, bowiem Tomb Raider to niesamowite przeżycie.

Plusy
 Ciekawa fabuła i bohaterowie
 Świetny gameplay
 Eksploracja grobowców i rozwój postaci
 Rewelacyjna oprawa audio-wideo
 Level design oraz masa znajdziek i wyzwań
                                                                             
Minusy
 Niedopracowany tryb multiplayer


Grę do recenzji dostarczył jej polski dystrybutor - firma Cenega


7 - ilość komentarzy:

  1. QuestER11:18

    Gra jest wspaniała, uwielbiam nową Larę! Tylko po cholere wrzucali te nieszczęsne multi? Bez tego same 10 by się sypały! Ech, zawsze musza coś sknocić na odchodne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rooney12:01

    Świetna produkcja, multi mam gdzieś, bo i tak gram tylko w singlu. Murowana gra roku jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaBB17:46

    Wolałem jednak stare Tomb Raidery, ale to chyba raczej z sentymentu. Nowy już mnie aż tak nie wciągnął, ale jestem dopiero mniej wiecej w połowie, więc to się jeszcze może zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy23:36

    Totalna rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kaidan14:39

    Cudowna gra! Ta Lara znacznie bardziej podoba mi się od tych porpzednich. I nie chodzi mi już o grafikę, tylko ogólnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Olek14:24

    Świtna recenzja i bardzo sprawiedliwa ocena. Nowa Lara jest prześwietna. No może trochę liczyłem na więcej survivalu, ale to nic, akcja jest świetnie poprowadzona. Niktórzy narzekają na dużo QTE, mnie w ogóle nie przeszkadzały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam. Chciałabyś/Chciałbyś , żeby Twój blog znalazł się w darmowym spisie blogów o grach http://gamerkatalog.blogspot.com/ szukam ciekawych blogów i pisze wiadomości do bloggerów by spis z dnia na dzień stawał się coraz bardziej profesjonalny. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany napisz do mnie na pauldianno@poczta.fm Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń