Ads 468x60px

7.03.2013

Recenzja gry Chaos on Deponia, czyli ratujemy śmietnik!



Deponia okazała się być naprawdę przyzwoitym początkiem trylogii. Ciekawy, choć nieco irytujący główny bohater, intrygujący świat, wciągająca fabuła i otwarte zakończenie – to wszystko sprawiło, że na sequel czekałem z zapartym tchem. Jak wypada Chaos on Deponia? Nieco lepiej, choć wciąż ewidentnie widać, ze twórcy gry ewidentnie chcieli jeszcze bardziej rozbudzić nasz apetyt na wielki finał śmieciowej przygody.

DROGA DO RAJU

W Chaos on Deponia po raz kolejny przyjdzie nam pokierować Rufusem – bezczelnym obibokiem, który uważa wszystkich innych mieszkańców planety za półgłówków. Pragnąc dostać się do Elysium, cudownej krainy pełnej dostatku i wygody, zakochuje się w Goal. Sequel kontynuuje wątki z „jedynki” dorzucając też sporo nowych, świeżych wydarzeń. Trzeba dodać, że fabuła jest tym razem znacznie lepiej poprowadzona i przemyślana. Ponadto w niektórych momentach przyjdzie nam podjąć decyzję, które wątki aktualnie chcemy poprowadzić, co niweluje kompletną liniowość tytułu.

Rufus stanie przed bardzo ważnym zadaniem, jakim jest ocalenie znienawidzonej przez siebie planety – Deponii. Mimo niechęci do tej krainy i jej mieszkańców, bohater ma wewnętrzne poczucie obowiązku, by jednak zapobiec katastrofie. Ten motyw bardzo przypadł mi do gustu, bo nieco prostuje negatywny odbiór postaci. Jest to jednak wyjątek od reguły, Rufus wciąż jest wredny i niekiedy drastyczny w działaniu.




SUCHAR SUCHAREM POGANIA

Dialogi zawarte w grze dalej bawią i przywołują uśmiech na ustach, choć czasami Rufusowi zdarza się wypowiedzieć jakąś nieśmieszną kwestię z cyklu „ale suchar”. Ponadto nie mogę się oprzeć wrażeniu, że twórcy na siłę starają się pokazać Rufusa z tej najgorszej strony, postać ta jest mocno przerysowana, co niejednokrotnie widać w wypowiadanych kwestiach i podjętych działaniach. To wszystko sprawia, że bohater jest jeszcze bardziej antypatyczny, niż był do tej pory. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy po prostu nie lubią prowadzić postaci, które ich mocno irytują.

Lepiej niż w pierwowzorze prezentują się zagadki logiczne. Wspomniana wcześniej namiastka nieliniowości sprawia, że gracz rzadko kiedy utknie w martwym punkcie – jeśli ciągnięcie jednego wątku mu nie idzie, bez problemu może podjąć się kontynuacji innego. Dzięki temu na ekranie cały czas coś się dzieje. Same łamigłówki nie należą do najprostszych, ale wszystkie zachowują swój logiczny zamysł i nawet te najmniej oczywiste rzeczy mają sens.



OPNIA GRACZA – RZECZ ŚWIĘTA

Nie da się ukryć, że Daedalic Entertainment słucha opinii recenzentów i graczy, bowiem kilka aspektów zostało poprawionych w stosunku do poprzedniej odsłony. Cut-scenki są nieco bardziej dynamiczne i lepiej zrealizowane. Pod względem muzycznym producent postarał się o więcej utworów, na szczęście zwiększona ilość nie odbiła się na ich jakości. Ponownie bardzo dobrze prezentuje się oprawa graficzna, kolorowe, ręcznie rysowane plansze 2D cieszą oko. Angielski dubbing wypada jak najbardziej na plus.



Nie obyło się też bez kilku wad. Czasami kulej synchronizacja obrazu z wypowiadanymi przez postacie kwestiami. Rufus nadal nie potrafi przemieszczać się biegiem, co niestety lekko irytuje przy pokonywaniu dłuższych dystansów. Niektóre rozwiązania mogą wydawać się kontrowersyjne (jak można zabić kanarka w tak kolorowej grze?!), z kolei sam Rufus, jak już wspomniałem, jest nieco przerysowany.

Nie zmienia to jednak faktu, iż Chaos on Deponia to wciągająca przygodówka point&click, z która bardzo miło spędziłem czas. Jest nieco lepsza od „jedynki” i skutecznie zaostrza apetyt na ostatnią część trylogii. Fabuła wciąga, gameplay cieszy, grafika i muzyka buduje odpowiedni klimat... Pomimo kilku zgrzytów, naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł.

Plusy
 Wciąż bawi
 Ciekawa fabuła
 Poziom trudności
 Oprawa graficzna, lepsze audio
                                                                             
Minusy
 Nadal przerysowany główny bohater
 Drobne błędy i stare bolączki

Grę do recenzji dostarczył producent, Daedalic Entertainment


4 - ilość komentarzy:

  1. ViviFantasy17:17

    Potwierdzam, nieco lepsza od jedynki, ale do ideału wciąz nieco brakuje. Szkoda, ze Rufus jest aż tak irytujący.

    OdpowiedzUsuń
  2. GraysonTyler19:27

    Obie częście w ogóle mi się nie podobały ale pewnie dlatego, że nie przepadam za przygodowkami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy00:13

    Grałem i się nie zawiodłem - fajna fabułą, ciekawe postaci, śliczna grafika... No i bardzo intrygując końcówka, aż chce się zagrać w kolejną część. Już się doczekać nie mogę. Wiadomo kiedy wychodzi?

    OdpowiedzUsuń
  4. Yetti17:48

    Główny bohater jest tak odpychający, że odechciewa sie grać

    OdpowiedzUsuń