Ads 468x60px

12.08.2012

Recenzja DLC Magicka: Vietnam, czyli czarujemy na wojnie!

Podstawowa wersja Magicki udowodniła, że gracz to bestia wyrozumiała i potrafi przymknąć oko na masę błędów technicznych i wywalić te kilkanaście euro na produkcję świeżą i innowacyjną. Ta zręcznościówka (uznawana również za hack&slash) zaskarbiła sobie uznanie dzięki rozbudowanemu systemowi magii, nigdzie wcześniej niespotykanemu. Łączenie poszczególnych zaklęć dawało sporo frajdy, dziesiątki kombinacji pozwalały na urozmaicenie rozgrywki. Pojawienie się DLC do Magicki było tylko kwestią czasu. Vietnam był zaskakująco intensywnie napędzany różnorakimi reklamami, szczerze mówiąc liczyłem nie tylko na nowe realia, ale też większą ilość zaklęć oraz poprawienie ogromu bugów, jakie towarzyszyły podstawce. Niestety, recenzowane DLC to zwykły skok na kasę, dla którego żal mi pięciu euro.



KULĄ I RAKIETĄ

Gobliny i trolle odeszły w niepamięć, tym razem zostajemy przeniesieni do wilgotnej dżungli, gdzie nie magia, lecz ciężkie uzbrojenie będzie wiodło prym. Prócz znanego już wcześniej M60, do naszej dyspozycji zostanie oddana chociażby wyrzutnia rakiet, czy też AK-47. W materii samych czarów nie zmieniło się zupełnie nic – wciąż łączymy magię ze standardowej palety. Cała zabawa ma miejsce w niezbyt atrakcyjnych lokacjach, które rażą schematyzmem, poustawiane gdzieniegdzie palmy, czy też pole ryżowe nie przekonują mnie do tego, że mój mag znajduje się w Wietnamie.

Jedynym z nielicznych elementów, jakie mi się spodobały w DLC to wprowadzone cele misji. Są one jednak proste i standardowe – przyjdzie nam uratować jeńców, obrócić w proch wieże komunikacyjne, czy też wykraść plany. Nie zmienia to jednak faktu, że niemalże cały dodatek to jedna wielka naparzanka, ciągle jesteśmy zasypywani licznymi falami wrogów, które czekają na eksterminację. Ciągłe prucie z karabinu musi się w końcu znudzić…




WHATEVER...

Gobliny i trolle odeszły w niepamięć, tym razem zostajemy przeniesieni do wilgotnej dżungli, gdzie nie magia, lecz ciężkie uzbrojenie będzie wiodło prym. Prócz znanego już wcześniej M60, do naszej dyspozycji zostanie oddana chociażby wyrzutnia rakiet, czy też AK-47. W materii samych czarów nie zmieniło się zupełnie nic – wciąż łączymy magię ze standardowej palety. Cała zabawa ma miejsce w niezbyt atrakcyjnych lokacjach, które rażą schematyzmem, poustawiane gdzieniegdzie palmy, czy też pole ryżowe nie przekonują mnie do tego, że mój mag znajduje się w Wietnamie.

Jedynym z nielicznych elementów, jakie mi się spodobały w DLC to wprowadzone cele misji. Są one jednak proste i standardowe – przyjdzie nam uratować jeńców, obrócić w proch wieże komunikacyjne, czy też wykraść plany. Nie zmienia to jednak faktu, że niemalże cały dodatek to jedna wielka naparzanka, ciągle jesteśmy zasypywani licznymi falami wrogów, które czekają na eksterminację. Ciągłe prucie z karabinu musi się w końcu znudzić…

  • + Zabawa z czarami wciąż daje frajdę
  • - Krótka
  • - Schematyczna
  • - Te same błędy co w podstawce
  • - Mało nowości
OCENA
3.5

1 - ilość komentarzy:

  1. Anonimowy21:19

    Kupilem i zaluje, dodatek niewiele wnosi do gry, niestety.

    OdpowiedzUsuń